Autor Wiadomość
aaa4
PostWysłany: Wto 15:17, 27 Lis 2018    Temat postu: vacu well warszawa

Centrum Swietego FranciszkaOmaha, Nebraska

Maggie spostrzegla Christine Hamilton. Machala do niej i do Pakuli. Christine maszerowala przez duza sale, przeciskala sie miedzy stolami, przy kazdym z nich siedzialo kilkunastu ochotnikow przy telefonach. Kiedy w koncu do nich dotarla, usciskala Maggie serdecznie.

-Czesc, Christine, duzo czasu uplynelo.

-Wygladasz swietnie. - Wyciagnela reke do Pakuli: - Christine Hamilton. Detektyw Pakula, jak sadze. Dziekuje, ze zgodzil sie pan spotkac ze mna w tym miejscu.

-Detektyw Sassco zapewnil mnie, ze chodzi wylacznie o fakty i dobro sprawy, zadnych skrytych zamiarow czy medialnych sztuczek.

-Prosze mi wierzyc, detektywie, nie mam skrytych zamiarow. Probuje tylko dociec prawdy. Podobnie jak pan.

Maggie zerknela na Pakule, ciekawa, czy uwierzyl Christine, potem przeniosla na nia wzrok, zeby przekonac sie, czy byla z nimi szczera. Maggie pamietala ich poprzednie spotkanie w Platte City, kiedy to Christine, wowczas poczatkujaca dziennikarka, wykorzystala wszelkie mozliwe srodki, byle wypchnac swoj material na pierwsza strone. Potem, kiedy porwano jej syna, zrozumiala, na czym polega etyka zawodowa. Oczywiscie, ze tak. Pytanie tylko, na jak dlugo.

-No to zobaczmy, co pani dla nas ma - rzeki Pakula, pokazujac glowa w strone, z ktorej przyszla Christine.

-Nie wiem, czy zna pan to centrum. - Christine prowadzila ich pomiedzy stolami. Musiala mowic glosniej, zeby przebic sie przez dzwonki telefonow i szum rozmow. - Centrum Swietego Franciszka rozpoczelo dzialalnosc jako schronisko dla matek i dzieci jakies dwadziescia lat temu. Z czasem rozroslo sie, teraz jest tu goraca linia dla molestowanych, a na tylach znajduje sie magazyn zywnosci.

Maggie zauwazyla, ze wielu ochotnikow siedzialo w milczeniu ze sluchawka przy uchu, zapewne wysluchiwali czyichs zwierzen. Inni mowili lagodnym glosem, niewiele glosniejszym od szeptu. Zdala sobie sprawe, ze ze wzgledu na charakter tych rozmow, ilosc aparatow i ochotnikow zalezala od dostepnej przestrzeni.

-Na tylach mamy pokoj - oznajmila Christine, wskazujac drzwi w odleglym rogu sali.

Pomieszczenie zaskoczylo Maggie. Przypominalo przytulny salon: sofa, fotele do kompletu, stolik ze szklanym blatem oraz polki na ksiazki siegajace sufitu. Barek w kacie zaopatrzony byl w rozne napoje, aromat swiezo parzonej kawy wypelnial pokoj. Kiedy weszli do srodka, jakas kobieta wlasnie nalewala sobie kawe, a mlody mezczyzna nakladal na talerz miniaturowe kanapki i owoce. Znieruchomieli na moment, potem sie odwrocili, zeby ich przedstawiono.

-No! Widze, ze nie musimy wybierac sie na lunch - rzekl Pakula.

Najwyrazniej nie przeszkadzalo mu, ze Christine zaprosila gosci, Maggie zas czekala na wyjasnienie.

-Agentka O'Dell, detektyw Pakula, a to Brenda Donovan i jej syn, Mark.

Goscie byli przyjacielsko nastawieni, ale trzymali sie na dystans, nie wyciagneli reki do powitania i unikali kontaktu wzrokowego. Kiedy juz napelnili talerze, wzieli serwetki oraz filizanki i usiedli wokol stolika, Maggie zostala z boku i obserwowala Christine i jej znajoma. Brenda Donovan ubrana byla w niebieskie spodnie z poliestru i Tshirt z kolorowym patchworkowym misiem. Na nogach miala biale pozdzierane sandaly. Jej rece takze byly zniszczone, zaczerwienione od kontaktu z chemikaliami albo dlugiego moczenia w wodzie. Paznokcie nosila krotko obciete tak samo jak wlosy, zeby nie wymagaly specjalnej pielegnacji. Maggie odniosla wrazenie, ze Brenda cale zycie ciezko pracowala, dorobila sie zmarszczek wokol oczu i siwiejacych wlosow, ktore niegdys musialy miec piekny karmelowy odcien brazu.

Ta szorstkosc i surowosc nie dotyczyla Marka Donovana. Mlody mezczyzna o gladkiej cerze - zdaniem Maggie dobiegajacy dwudziestki - mial figure czlowieka, ktory spedza zycie na kanapie. Jego krotko przyciete wlosy byly wilgotne, jakby wyciagneli go spod prysznica, a podkrazone oczy swiadczyly o braku snu. Za to niczego nie brakowalo jego apetytowi. Nalozyl sobie tyle na maly talerzyk, ze winogrona i plasterki salami zwisaly z brzegow. Jezeli mieli byc swiadkami jakiegos wyznania, jak podejrzewala Maggie, Christine przewidziala, ze jedzenie doda Donovanom pewnosci siebie.

Maggie spotkala sie wzrokiem z Pakula i skinela w strone jego pelnego talerza.

-Nie umiem sobie odmowic darmowego jedzenia. - Zostawil ja i usiadl na jednym z foteli naprzeciw sofy, gdzie przysiedli matka z synem.

Maggie otworzyla dietetyczna pepsi i raz jeszcze spojrzala na pozostale napoje. Nie zauwazyla, ze Christine przystanela obok niej.

-Slyszalam, ze dzis rano spotkalas sie z Nickiem - powiedziala cicho.

-Nie mialam pojecia, ze jest znowu w Omaha. Rzucil

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group